google

    dewocjonalia, szaty liturgiczne, ogrzewanie kościoła

    Kursy walut 16.10.2018
    1 USD
    3.7036
    -0.0055
    1 EUR
    4.2919
    -0.0008
    1 CHF
    3.7505
    0.0003
    1 GBP
    4.8872
    0.0152
    1 RUB
    0.0565
    0
    Newsletter
    Otrzymuj wiadomości o nowościach w branży
    Podaj imię i nazwisko:
    Twój adres email:
     
    Zobacz na mapie
    Chcę dodać:
    W zasięgu km

    • Notatki z Franciszka

    Za wcześnie, by analizować, jak papieska wizyta w Polsce wpłynie na Kościół, świat i nasz kraj. Odkryła jednak przed nami co najmniej kilkanaście tematów, którym powinniśmy się dokładnie przyjrzeć.

    To nie będzie analiza, podsumowanie, synteza czy opis. Za wcześnie. Chyba nam wszystkim brak jeszcze dystansu do tego, by na spokojnie nazwać to, co się tu wydarzyło: dla Kościoła, dla Polski, dla świata. To próba zapisania myśli, jakie towarzyszyły mi podczas spotkania Franciszka z Polską i młodym pokoleniem katolików z całego świata.

    Bezbronna moc Ewangelii

    Ostatnie Światowe Dni Młodzieży utrwaliły swoją budowaną od lat pozycję: pozostają w istocie jedynym na całym globie laboratorium moralnego zmysłu ludzkości. Nie jest nim ONZ, nie są nim agendy Unii Europejskiej. Niestety. O tym, jakie wyzwania ma przed sobą świat i jak im sprostać, wykorzystując to, co w człowieku najlepsze, sięgając do jego duchowego potencjału, mówi się w taki sposób – to znaczy prosto, klarownie i dla całego globu równocześnie – jedynie podczas ŚDM.

    Nie był to, rzecz jasna, główny cel genialnego pomysłodawcy tych spotkań, czyli św. Jana Pawła II, niemniej przez lata do takiej rangi urosły te „Boże” zloty. Ich blask jaśniał tym bardziej, w im większy marazm popadać zaczęły europejskie i światowe elity. Nikt nie przejął schedy po Dagu Hammarskjöldzie, tragicznie zmarłym w 1961 r. przewodniczącym ONZ, który pozostawił ludzkości swe wielkie Drogowskazy. Nikt nie kontynuuje stylu myślenia Václava Havla. Żaden z polityków grających w pierwszoligowej lidze europejskiej nie podziela dziś raczej przekonania czeskiego polityka i intelektualisty, że bez odwoływania się do religijnych i kulturowych fundamentów Europy, w tym dziedzictwa judeochrześcijańskiego, kontynent czeka cywilizacyjna zapaść. Na marginesie: Czy Franciszkowa fraza: „bezbronna moc Ewangelii” (to słowa z Jasnej Góry) nie współbrzmi z Siłą bezsilnych Havla?

    Prawdziwa moc Jasnej Góry

    To było także spotkanie z Polską. Nie tylko poprzez geografię, nie tylko poprzez rozmowę z biskupami. Głównie poprzez wizytę na Jasnej Górze. „Bóg zbawia nas, stając się małym, bliskim i konkretnym”. Wskazywanie, że Pan jest „cichy i pokornego serca”, bardzo jest Franciszkowe. Przypomnienie w Częstochowie, w obecności elit politycznych, że Pan „nie zajmuje się kwestiami władzy” oraz że „pragnienie władzy, wielkości i sławy jest rzeczą tragicznie ludzką” – to rzecz znamienna. Do przemyślenia. Dla wszystkich tam obecnych i nieobecnych. Jak i apel o to, by wyjść „ponad krzywdy i rany przeszłości”. To bardzo zbieżne ze słowami o dobrej i złej pamięci w życiu ludzi i społeczeństw, o czym mówił dzień wcześniej do władz na Wawelu.

    W homilii jasnogórskiej nie zatrzymuje się na historii, nie celebruje naszych wielkich zmagań, nie odwołuje do dziejów oręża polskiego. Tylko pyta o to, co z tych dziejów, którymi tak ochoczo się chlubimy i chcemy, by je powszechnie w świecie doceniano, ma wynikać na dziś i jutro. Jakie rolę ma odegrać nasza historia, tak często na Jasnej Górze przywoływana, w procesie tkania naszej codzienności? Jaki zbiorowy kształt i wyraz chcemy nadać naszemu chrześcijaństwu w czasach, gdy – dziękować Bogu – obce wojska nie stoją u granic? Gdy nie wymaga się od nas spektakularnych gestów, słów i czynów, lecz chrześcijaństwa „dnia codziennego”? To homilia polemiczna (mimowolnie?) wobec naszych nastawień, „natężeń”, uniesień, z jakimi przybywamy na Jasną Górę. To pokazanie, że nie można sycić się wciąż przekonaniami o wspaniałej historii chrześcijańskiego narodu i odcinać kupony od przeszłości, ale tu i teraz budować codzienność na miarę oczekiwań, jakie stawia przed nami Bóg. A Bóg oczekuje, że będziemy „tkać w życiu pokorną i prostą treść Ewangelii”.

    Miłosierdzie

    „Miłosierdzie to imię Boga” – mówił Franciszek w książce-wywiadzie z Torniellim. Wizyta Ojca Świętego w Polsce była wielką katechezą o miłosierdziu: dla młodzieży świata, ale i dla Polski. „Znamienne, że obecna rocznica chrztu waszego narodu zbiega się dokładnie z Jubileuszem Miłosierdzia”. Można to odebrać jako konkretny program, zadanie i wezwanie: by ze swojego osobistego chrztu czerpać siłę do postawy i uczynków miłosierdzia, bo to jest istotą chrześcijańskiego życia. Komentując papieską homilię z Jasnej Góry, o. Maciej Zięba zauważył, że jeśli ktoś myśli tylko politycznie, to papieskie słowa po nim „spłyną”. Właśnie. I dlaczego nam wszystko kojarzy się z polityką?

    To była katecheza o miłosierdziu połączona z praktycznym świadczeniem miłosierdzia. Bo wiara bez uczynków jest martwa. I o to tu chodzi, a nie o żadną lewicowość. Niezapowiedziana wizyta u ciężko chorego kard. Macharskiego, poruszające odwiedziny u chorych dzieci, ale też wspomnienie o zmarłym wolontariuszu. Wszystkie wywodzą się z jednego wspólnego nurtu: z poczucia, że bliskość, czułość, konkret, dotyk, osoba. Zwłaszcza cierpiąca, odrzucona, samotna, niepewna. Właśnie: bardziej osoba niż masa i raczej pojedynczy człowiek niż naród. Taka jest optyka Franciszka, pasterza, który zna zapach swoich owiec, optyka apostoła Jorge.

    „Konkret”, „towarzyszyć”

    Słowo kluczowe – bodaj „konkret”. Nie liczyłem, ale to może najczęściej wymieniane słowo. I odmieniane przez wszystkie przypadki. Nawoływanie i apelowanie do sumień: biskupów, księży, polityków, zwykłych ludzi o konkrety, stosownie do ich mocy i pozycji. O „konkretne fakty” na rzecz przerwania wojen (do polityków); o „konkretną miłość”, czyli „służbę i dyspozycyjność” dla parafian (do księży), o „konkretną odpowiedź” na rzecz każdej osoby zepchniętej na margines (do młodzieży). „Konkret” to słowo klucz Franciszka. Ale i – do Franciszka. Uwielbia mówić o konkretach i robi to też konkretnie. Do bólu. Ale po to, by uzdrowić.

    W papieskich homiliach i przemówieniach nie ma żadnej wielkiej teologii, żadnych naukowych odwołań, pojęć, definicji. Jest bardzo „egzystencjalny”, życiowy: w języku i gestach, sposobie bycia. Także poprzez odwoływanie się do codziennych sytuacji zwyczajnych ludzi (np. fruwające garnki podczas małżeńskich kłótni…). Czy jest to – jak chce jeden z polskich protestanckich teologów – wspaniała szkoła kaznodziejstwa? Coś jest na rzeczy. Bo młodzi (ale nie tylko przecież) nie chcą celebr i namaszczania, lubią natomiast język konkretu, tak jak kochają konkret życia, chłonąc go pełną piersią, czasami do utraty tchu, czasem do zatraty samego siebie... Ale trzeba ich uchronić przed myślą, że w sferze Kościoła konkret jest nieobecny; że przekraczając próg Kościoła (także przez małe „k”), wchodzi się w rejony niedostępne dla zwykłego śmiertelnika. Bo niedostępny może być kościelny język czy sposób zachowania… A przecież wszyscy jesteśmy śmiertelnikami: i ksiądz, i biskup, i papież. Wszyscy przebywamy drogę od życia do śmierci. I znowu życia, daj Boże… Więc mówmy konkretnie, wspierajmy się, towarzyszmy sobie.

    Źródło:
    Przewodnik Katolicki
    Artykuł został dodany przez firmę

    Drukarnia i Księgarnia Św. Wojciecha Sp. z o.o. (Wydawnictwo Święty Wojciech)

    Wydawnictwo Święty Wojciech (Drukarnia i Księgarnia Św. Wojciecha Sp. z o.o.) działa od 1895 roku. Wydaje Pismo Święte, modlitewniki, książki o wierze i duchowości, słowniki, poradniki, albumy, książki dla dzieci i młodzieży, podręczniki do nauki religii

    » Zapoznaj się z ofertą firmy
    Aby w pełni wykorzystać funkcjonalność portalu
    wymień swoją przeglądarkę na nowszą wersję.